wtorek, 19 grudzień 2023 13:18

Poetycko i nastrojowo…

Agnieszka Maj została ponownie laureatką dwóch ogólnopolskich konkursów poetyckich, które korespondowały z założeniami regulaminu. W XX Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Melanii Burzyńskiej pn. „Poezja życiem pisana” w Mońkach (woj. podlaskie) za zestaw wierszy („Piec”, „Kukułka” i „Nawłoć) otrzymała I nagrodę. Natomiast w XVI Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Ireny Golec pn. „Czerwona Róża dla Niej” w Kąkolewnicy zdobyła III nagrodę za utwór „Kapliczka Szczęśliwego Powrotu”.  Oto dwa wybrane teksty prezentowane na konkursach przed publicznością: Pani Agnieszko, dziękujemy za zdobywane laury! Jesteśmy z Pani bardzo dumni.

 

"Kapliczka Szczęśliwego Powrotu"

Nad schylonym urwiskiem (tuż przy samej szosie)
szczęśliwym trafem wbita kapliczka samotna. 
Wystawiona z pamięci łask losu pokłosie,
do której z gór się schodzą przyspieszone tętna.

Wzrok piechura dotyka strojnych drzwiczek niszy
w kwiecistych ornamentach niczym carskie wrota.
Zawieszone paciorki wchodzą na plan pierwszy,
nanizane podzięki - różańcowe wota.

Na ścianie echem cierpień Zbawiciel na krzyżu.
Obok figurka Matki w cienkiej słońca linii.
W spłowiałym pięknie kwiaty złożone w pobliżu 
i znicz z tlącym się światłem urokliwość czyni.

Pod daszkiem bitym z drewna domek w białej szacie.
Za plecami ma wsparcie - rząd strzelistych buków.
Niżej wiatrem wygięte (siłę czerpią w splocie)
wyrastają z korzeni legendarnych wątków.

Ciekawość wiedzie dalej, na sam koniec perci,
gdzie strumień komponuje ciurkiem dźwięki tkliwe.
W lotność piosnki ptak wchodzi (dobrą chwilę święci)
kiedy kroki zbłocone z powrotu szczęśliwe.

"Piec”

Bladym świtem zaczynał taneczne podrygi
jakby chciał się oderwać od ścian i polepy.
Pstrytt zanęcał ogniki, skakały jak frygi.
Trzask-prask strzelały w górę, kiedy dmuchał w szczapy.

Słał z okrągłych fajerek ogniste uśmiechy. 
Jakby naglił nastawiać saganki żeliwne.
Skwarki z sykiem płomieni skakały z uciechy.
Pyr-pyr z garnka leciały pyrkoty przedziwne.

W kącie izby kuchennej niczym jaki tytan
z owalnym paleniskiem do wypieku chleba.
Przyodziany dostojnie w swój bielony kaftan,
pękał z dumy na widok bochnów aż do nieba.

O zmroku jeszcze gorał. Aż tsyttt ziewał w końcu,
gdy wszystkie kąty myśli zamodlone społem.
Jeszcze plecy babcine przy nim niby w słońcu.
Na zapiecku kocisko majaczyło ciepłem.

Nocami jakby czuwał popiołu oddechem. 
Prostowały się przez sen łodyżki ciepłoty.
Szszsz… wietrzysko w kominie odbijało się echem,
aż w luftach niedomkniętych wzniecało dygoty.

Jako serce domostwa w przestrzeni wspomnień.
Wokół niego urosły pokolenia dzieje.
Ożywiał swoją mocą, sacrum jego płomień.
Ziół zapachem powraca i pamięć wciąż grzeje.

Czytany 997 razy

Licznik odwiedzin

Dziś:
Wczoraj:
W tym tygodniu:
W tym miesiącu:
Ogółem:
1556
951
1927
7067
947846


Twój adres IP:51.89.129.0