Z okazji przypadającej w tym roku 370. rocznicy bitwy pod Gołębiem, 23 kwietnia 2026 roku miało miejsce spotkanie z Panem Jarosławem Frąckiewiczem, który licznej publiczności przybliżył okoliczności i przebieg starcia ze Szwedami z 1656 roku.
Pan Jarosław Frąckiewicz to wybitny nauczyciel historii, regionalista, autor publikacji, działacz społeczny zaangażowany w upamiętnianie ważnych wydarzeń z dziejów Stężycy i okolic.
Nasz prelegent zabrał słuchaczy w podróż do Polski z przełomu XVI i XVII wieku. W pierwszej części wykładu opisał przyczyny wszystkich wojen, jakie stoczyliśmy ze Szwecją, tj. rywalizację o dominację na Morzu Bałtyckim, spór o Inflanty, konflikt o tron szwedzki. Ponadto nakreślił sylwetki polskich królów, m.in. Zygmunta III Wazy, który był również władcą szwedzkim i po detronizacji przez stryja Karola IX, uważał się za prawowitego władcę Szwecji. W tym miejscu warto dodać, iż jego następca, Władysław IV Waza nie zrzekł się praw do tronu szwedzkiego, a obaj królowie są wymienieni na tablicy fundacyjnej kościoła parafialnego w Gołębiu, poniżej tłumaczenie tekstu umieszczonego na płycie nad wejściem głównym do kościoła w Gołębiu: „Chwała Bogu Najlepszemu Najwyższemu, który to dzieło w Roku Pańskim 1626, pod koniec panowania Króla Zygmunta III, za panowania Marcina Szyszkowskiego, biskupa krakowskiego rozpoczął. W Roku Pańskim 1634 za panowania Władysława IV, króla Polski, królującego obecnie, rządów biskupa Jana Alberta Polskiego księcia, kardynała oraz Jerzego z Tęczyna Ossolińskiego, sekretarza królewskiego [senatora], księcia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, to pozostające we władaniu ukończył. I przyozdobił je tytułem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, św. Floriana patrona i św. Katarzyny, dziewicy i męczennicy oraz pozostałych św. Męczenników”. Jak zauważył nasz gość, świątynia pozostaje niemym światkiem tamtej walki.
Pan Jarosław Frąckiewicz omówił najważniejsze bitwy z wojen polsko-szwedzkich z I połowy XVII wieku oraz nakreślił tło wydarzeń do czasów potopu szwedzkiego z lat 1655-1660. Przedstawił dowódców szwedzkich i polskich (w tym szczególnie Stefana Czarnieckiego), którzy spotkali się pod Gołębiem 18 lutego 1656 roku oraz przypomniał różne zagadnienia z historii wojskowości dotyczące rodzaju sił biorących udział w tym starciu. W prezentacji nie zabrakło kadrów z filmu „Potop” Jerzego Hoffmana oraz odniesień do siedemnastowiecznych pamiętników napisanych przez uczestników bitwy pod Gołębiem.
Podsumowując walczyło w niej 9500 żołnierzy szwedzkich i 2500 żołnierzy polskich. Bitwa rozwijała się wraz z dotarciem nowych sił. Początkowo przewagę mieli Polacy, którzy zepchnęli wojsko szwedzkie w stronę Wisły, jednak siły Karola X Gustawa okazały się zbyt liczne. Gdy Stefan Czarniecki dostrzegł prawe skrzydło szwedzkie, ogromne w siłę i odcinające jedyną drogę ucieczki za Wieprz, dał rozkaz do odwrotu krzycząc: „W rozsypkę dzieci, dzieci!”. Rozpoczął się pościg trwający około 10 km, uciekający żołnierze Czarnieckiego dotarli nad Wieprz, niestety lód na rzece załamał się, wielu utonęło, a Szwedzi nie prowadzili już pościgu, tylko strzelali do Polaków. Część wojsk pułku Machowskiego i królewskiego zaraz po bitwie zebrała się we wsi Bałtów i stamtąd nocą ruszyła w stronę Lublina, dając się rozpoznać Szwedom pod Końskowolą. Karol X Gustaw był przekonany, że Czarniecki nie odbuduje swoich oddziałów. Taktyka „w rozsypkę” uchroniła wojska polskie przed całkowitym pokonaniem.
Dopiero następnego dnia Karol X Gustaw zorientował się, że rozpędził tylko część sił Czarnieckiego. Postanowił kontynuować pościg za rozproszonymi oddziałami i rozkazał wrócić na pole bitwy i dobijać rannych Polaków. Z pola bitwy zabrano parę polskich chorągwi, wśród nich proporzec pospolitego ruszenia z napisem „Sejmik Stężycki”.
W bitwie pod Gołębiem zginęło 147 żołnierzy Czarnieckiego (licząc razem z żołnierzami utopionymi w Wieprzu – 60 ludzi – i dobijanymi na polu walki), podobne straty ponieśli Szwedzi. Ciężko ranni zostali ks. Adolf Jan i hr. Waldemar (zmarł w wyniku odniesionych ran niedługo po bitwie), zginął oficer angielski Wilkinson. Dowództwo Czarnieckiego było oceniane negatywnie, jednak anonimowy uczestnik bitwy wyjaśnił:
„Atoli wzięliśmy próbę z tym nieprzyjacielem i wojska się ochrosnęły… i w takim ogniu mało co nam pierza ugorzało… Napiłyby się pola gołębskie juchy szwedzkiej ad sacietatem [do syta], żeby nas więcej było” (J. Teodorowicz, Bitwa pod Gołębiem, [w:] Wojna polsko-szwedzka 1655-1660, pod red. J. Wimmera, Warszawa 1973, s. 295).
Sam Czarniecki w liście do królowej tak wypowiedział się na temat przegranej pod Gołębiem: „Chcę jeszcze WKM. uświadomić o potyczce, którąśmy mieli ze Szwedami pod Gołębiem, ale muszę stwierdzić, że nasze siły były o wiele mniejsze niż naszych nieprzyjaciół. Pomimo tego straty były równe, tylko z tą różnicą, żeśmy nie stracili nikogo ze znaczniejszych, a brat króla szwedzkiego (Jan Adolf generalissimus) został zraniony i kilku wyższych oficerów poległo. Nieprzyjaciel pozostał panem miejsca, dzięki swej przewadze liczebnej” (L. Kubala, Wojna polsko-szwedzka w roku 1655-1656, Lwów 1913, s. 277).
Ten niezwykle interesujący wykład zakończył się bardzo wzruszającym wspomnieniem Pani Bogumiły Tomaszewskiej, autorki jedynej dotąd publikacji o bitwie pod Gołębiem. Dziękujemy Panu Jarosławowi Frąckiewiczowi za niezwykle ciekawą opowieść oraz szacunek do lokalnej historii.


